Bobrza robota.

Okiem obiektywu

Chodząc nad rzeką widzimy ich robotę, one same starają się być niewidoczne. Ostrzegają się uderzając szerokim ogonem, pokrytym łuską o taflę wody . Jak uda się je zaskoczyć na brzegu, wślizgują się do wody tzw. ślizgawkami. Chodząc brzegami Pilicy słyszę czasem jak ni stąd ni zowąd upada drzewo. Udrażniają kanały, którymi się poruszają. Miękkie osiki potrafią sprzątnąć, dzieląc je na kawałki, turlając do swoich żeremi. Jak się uprą na jakieś to nie ma znaczenia czy to osika, olcha, sosna czy dąb. Uwielbiają wiklinowe gałązki, które dokładnie obgryzają . Widywałem okorowane przy ziemi drzewa o 3 m obwodu, nawet dęby.

Skąd te bobry nad Pilicą i jej dopływach. Głównym inicjatorem wpuszczenia na tereny nadpiliczne był Jan Suchorski, którego znałem osobiście a nawet byłem jego sąsiadem. W latach 70-tych ubiegłego wieku był on  Przewodniczącym Zarządu Wojewódzkiego Polskiego Związku Łowieckiego i leśniczym. Pierwsze miejsce, gdzie wpuszczono pierwsze bobry to były Młynki Poduchowne ( końcówka lat 70-tych ) . Stopniowo rozprzestrzeniły się po całej okolicy. Chodzą po terenach zajętych przez bobry, trzeba uważać bo można wpaść w kopane przez nie nory. Bobry czynią dużo szkód w drzewostanie i wypłacane są za to odszkodowania. Stosuje się okresowy odstrzał bobrów i niszczenie żeremi – regulują to przepisy o ochronie tych zwierząt. Ciekawostką jest to że to właśnie one jako pierwsze w Polsce zostały objęte ochroną już za czasów króla Bolesława Chrobrego.

Młynki Poduchowne między Ślepietnicą a Brzeziem ( Paskrzyn) wpuszczono pierwszą parę bobrów, potem jeszcze trzy . Obecnie to jest niekwestionowane ich królestwo.

Dodaj komentarz