Daniel Steffer bandyta ze Stobnicy.

Gawędy z okolicy.

Sieroty po zamordowanych przez Daniela Steffera.

Ciekawe czy żyją jeszcze ich potomkowie i czy znają tą historię. Jak potoczyły się ich losy? Jak ktoś coś wie proszę o komentarz na dole artykułu.

Ręczno – zdjęcie udostępniam dzięki Tomaszowi Bałazińskiemu

Przed wybuchem I Wojny światowej na wiosnę o niczym tak nie mówiono, jak o bandycie o nazwisku Daniel Steffer. To był prawdziwy postrach Trójrzecza. Jeszcze jako mały chłopiec nasłuchałem się różnych opowieści o tym zbóju, jak go określał mój dziadek Ignacy Misztela i moja babcia Józefa Banaszczyk. Obydwoje w tamtym czasie byli nastolatkami, sporo więc pamiętali. Opowieści przy piecu jak je nazywałem, były nierozłącznym elementem moich wakacji. Jak tylko przychodziły słotne dni przynosiłem naręcze drzewa, siadałem przy piecu i podkładałem do ognia. Gdy robiło się w domu ciepło, zadawałem pytanie ; dziadku a jak to było z tym bandytą Danielem. Dziadek wyciągał wtedy papierosa, prosił o szczapę z ogniem i po zaciągnięciu się dymem zaczynał opowieść. Dzisiaj jak przypominam sobie te chwile, to bierze mnie taka tęsknota za tym ogniem, piecem i starym człowiekiem co przeżył trzy wojny. Gawędy dziadka nigdy nie miały klasycznego początku ani końca, opowiadał to co akurat sobie przypomniał.

Zdarzały się w okolicy napady i rozboje, jak i zwykłe kradzieże dobytku, ale takiego okrutnika i zbója jak Daniel jeszcze nie było zaczął dziadek. Kiedyś doszedł do takiej zuchwałości, że napadł na strażnika Kina i zabrał mu browning. Zbój nie działał sam bo dobrał sobie kompanię godną siebie rzezimieszków różnego kalibru, tych co konie kradli, złodziei pospolitych i rabusiów. Ukrywany był przez nich po chałupach i stodołach a w razie obławy uciekał do lasu, gdzie mu Ci pomocnicy jedzenie przynosili. Zaopatrywali też go w naboje i ostrzegali w razie obławy jaką na niego robiło wojsko, kozacy i policja. W okolicy panował strach i nikt nie mógł byś pewny jutra. Z tego też powodu ludzie milczeli wiedząc nawet gdzie jest, bojąc się zemsty bandziora. Nie było dla bandytów dni wolnych i nawet w Święta Wielkiej Nocy w Stobnicy zmusili Żaka do odwiezienia ich furmanką do Gorzkowic i zapowiedzieli, że go zabiją jak ich wyda lub rozpozna. Znałem tego Żaka, dobry chłopina był ciągnął dziadek. Kiedyś jako młody chłopak przewoziłem go krypą przez Pilicę, jak wracał ze Skotnik a musiał jeszcze wstąpić do mojego ojca a Twojego pradziadka w jakiejś sprawie. Po omówieniu swoich spraw, zaczął opowiadać jakiego się strachu najadł wioząc tych zbójów do Gorzkowic. Koń pokrył się cały pianą, bo kazali ostro go poganiać na szczęście nie zajeździłem go. Bał się też o swoje życie, ale ulitowali się nad nim i pozostawili przy życiu.

Babcia Józia w tamtym czasie służyła we dworze w Stobnicy, gdzie była panną służącą garderobianą ( odpowiednik męskiego kamerdynera). Pozycja takiej służącej była bardzo wysoka, bo miała bezpośredni dostęp do spraw swojej pani. Wiedziała też o tym o czym rozmawiano i jakie były nastroje we dworze. Co prawda czuto się tam bezpieczniej niż w chałupach chłopskich, obawa jednak była. Posiadano broń palną i liczną służbę, która miała nakazane, wzniecanie alarmu w razie zagrożenia ze strony bandytów. Wzmocniono jednak ochronę po tym jak napadnięto na nadleśniczego lasów rządowych, Gruszczyńskiego pod wsią Przewóz nad Pilicą. Zamordowany osierocił 2 dzieci i żonę. Zaraz po tym napadli pod Stobnicą na Woźniaka, Rybczyńskiego i braci Krawczyków rabując im pieniądze. Potem w Ręcznie napadnięto na bogatych chłopów.

Te opowieści mojej babci i dziadka pokrywają się z tym co opisywane było w kronikach pism codziennych w tamtych czasach. Udało mi się otrzymać ksero takiego pisma „Świat” ze zdjęciami autorstwa Mayrana Fuksa , które prezentuję.

Poniżej cały tekst artykułu jaki otrzymałem od Zbyszka Strzelczyka z Ręczna. To on pobudził tą zapomnianą historię o bandycie z naszych stron.

Jak zginął Daniel Steffer okrutnik i bandyta – pisał o tym Roman Grzybowski w swoim komentarzu do artykułu Ziemi Piotrkowskiej.

” Moja mama św. pamięci mieszkała we wsi Stobnica Trzy Morgi, miała wtedy 18 lat i pamiętała moment zastrzelenia bandyty Daniela. Otóż do uciekającego łodzią Daniela strzelali strażnicy na oślep i nie mogli go trafić. Stojący obok nich mieszkaniec Zygmuntowa o nazwisku Kubik [ Kubiak] wyrwał karabin strażnikowi przyklęknął i strzelił. Daniel padł trafiony. Pokazała mi miejsce, gdzie leżały zwłoki Daniela. Niedaleko tego miejsca zaczyna się kładka na Pilicy. Mama wspomniała, że w tym miejscu przez kilka lat nie rosła nawet trawa.”

Wersję Pana Grzybowskiego potwierdza też Michał Rudecki i inni mieszkańcy , którzy słyszeli o niej od swoich przodków.

Zdjęcie współczesne miejsca, gdzie wyciągnięto bandytę Daniela Steffera.

Bardzo ciekawy artykuł na ten temat napisał: Przemysław J. Łaski, który znajdziecie pod tym linkiem: Daniel Szteffer – postrach ziemi sulejowskiej – ZiemiaPiotrkowska.com

3 comments

  • Wspomniany Żak ze Stobnicy to Konstanty Żak. Mieszkał na kamiennej Górze 9Stobnica Górna) tam, gdzie teraz mieszka Pan Broszkowski. Konstanty był wieloletnim sołtysem Stobnicy., jeszcze w czasie II wojny. To jemu przypisuje się rozdzielenie Stobnicy od Stobnicy-Piła na dwa sołectwa.

  • Wspomniany Żak ze Stobnicy to Konstanty Żak. Mieszkał na kamiennej Górze (Stobnica Górna) tam, gdzie teraz mieszka Pan Broszkowski. Konstanty był wieloletnim sołtysem Stobnicy. jeszcze w czasie II wojny. To jemu przypisuje się rozdzielenie Stobnicy od Stobnicy-Piła na dwa sołectwa. Rzeczywiście sołectwo było rozległe: od Przewozu przez Trzy Morgi, Stobnica Górna, Stobnica Dolna, Brzezie Stobnica – Chilowizna, i Piła.

    • Panie Romanie, dziękuję bardzo za te informacje. Jest Pan skarbnicą wiedzy o naszej lokalnej historii.

Dodaj komentarz