
Jedna z nich. Buraczana dziewczyna. O „zaginionej” Stasi Magierze z Gorzkowiczek
Stasia Magiera, urodzona w roku 1888 w Gorzkowiczkach, w parafii Gorzkowice, siostra mojego pradziadka Wawrzyńca (moja praciotka), była zawsze obecna w moim życiu. Żyła w moim sercu i w myślach, ponieważ moja babcia – Marianna Olczyk z domu Magiera, opowiadała mi o niej wielokrotnie, gdy byłam jeszcze w szkole podstawowej. Była to dla mnie zawsze smutna historia, bowiem Stasia Magiera wyjechała wraz z grupą osób z parafii Gorzkowice, by szukać możliwości zarobkowania w Danii. Wyjechała tam by pomóc swojej rodzinie i zmienić swój los. Wszyscy z grupy Stasi wrócili, ale ona nigdy do rodzinnej wsi nie zawitała ponownie. Dla mnie, jako dziecka, była to tragiczna historia, bo ślad po niej się urwał.
Gdy zajęłam się genealogią, zaczęłam szukać śladu po Stasi w archiwach. Niestety mimo starań, oprócz aktu chrztu, nic nie znalazłam. Napisałam nawet do muzeum Emigracji w Danii, które jednak nie udzieliło mi żadnej odpowiedzi.
I oto w piękny lipcowy dzień, będąc daleko poza krajem, dostałam niesamowitą wiadomość od Adriana, mojego znajomego: „Jakaś Dunka szuka z Tobą kontaktu, bowiem macie część wspólnego DNA , jak Ty i Twoja mama”. Dodać muszę, że moja przygoda z genealogią zakończyła się stworzeniem olbrzymiego drzewa genealogicznego składającego się z ponad 4 tys. osób. Wykonałam również sobie i swoim rodzicom badania genetyczne w USA.
Stasia to jedna z licznych młodych niewykształconych kobiet, które od roku 1892 lub 1893 ruszyły do bogatego kraju – Danii, jako tzw. emigracja zarobkowa. Była to fala młodych Polaków z Galicji i zachodnio -południowych guberni Królestwa Polskiego – Kongresówki.
Pierwsi robotnicy sezonowi pracowali wcześniej w Niemczech i to Niemcy lub Polacy ze znajomością języka niemieckiego werbowali młodych niewykształconych Polaków do pracy, najczęściej przy uprawie buraków cukrowych. Formowani byli oni w grupy od 20 do 70 osób. Docierali do stacji Mysłowice lub Oświęcim. We wspomnianych miastach tworzono, formowano większe grupy, około 600-800 osobowe i pociągami przez „Rudę Śląską, Zabrze i zachodnie Niemcy przewożono ich do Rostocku- Warnemunde lub Stralssundu, a następnie transportem morskim do portu Gedser na wyspie Falster, dalej zaś do Kopenhagi. Od przełomu XIX i XX wieku niektóre transporty kierowano przez Szlezwik-Holsztyn lub Meklemburgię bezpośrednio do Północnej Jutlandii”.

Po dotarciu do Danii młodzież była rozdzielana i przewożona do miejsc pracy pociągami, statkami czy furmankami konnymi. „W podróż kobiety zabierały w drewniane kuferki wykonane przez wiejskich stolarzy dokumenty, książeczki do nabożeństwa, obrazy święte, przenośne ołtarzyki, odświętne stroje, chusty wełniane, powszechnie wykorzystywane jako okrycie w czasie chłodów i deszczu, ubranie, niekiedy pościel. W zawiniątkach z białej, lnianej serwety wiozły ze sobą chleb, słoninę i ser – podstawowe pożywienie w czasie podróży, która trwała od 2 dni do 4 dni”. Większość z nich znajdowała pracę na wyspie Lolland i Falster. Przeważały dziewczęta, które były bardziej odpowiednie do pielęgnacji pól buraczanych ze względu na zwinność, cierpliwość i dokładność w pracy. W roku 1914 na terenie Danii przebywało ponad 12 tys. Polaków, z czego z Królestwa Polskiego około 3 tys.



Stały pobyt i obywatelstwo przysługiwało osobom, które zawarły związek małżeński z obywatelem duńskim, lub uzyskać je można było po 15 latach nienagannego pobytu w kraju Andersena. Spis powszechny przeprowadzony w roku 1931 wykazał ponad 5 tys. osób urodzonych w Polsce. Od roku 1923 Polacy otrzymali prawo nabywania nieruchomości, w tym gospodarstw rolnych, sumy zaoszczędzone w wyniku pracy były duże. Najlepszy czas na osiedlenie miał miejsce w okresie pierwszej wojny światowej, kiedy to oprócz zapłaty w gotówce, robotnicy rolni otrzymywali 12 kg ziemniaków tygodniowo i 1 litr mleka codziennie, pół chleba dziennie lub odpowiednik 12 ore oraz miesięczny dodatek drożyźniany w wysokości 3 koron duńskich, wypłacany w końcu każdego miesiąca.
Stasia Magiera osiedliła się na wyspie Lolland, konkretnie w gminie Maribo. Tutaj oraz w powiatach Nakskov, Nykobing-Falster, w roku 1935 „na ulicach miast (…) w soboty wieczorem i w niedzielę było słychać więcej mowy polskiej niż duńskiej”. Stasia zawarła związek małżeńskim z Oskarem- Szwedem, katolikiem, przed rokiem 1913. Moja daleka kuzynka Britt Marie Vestergaard Landling, którą poznałam, a właściwie która mnie poznała dzięki wspomnianym badaniom genetycznym, napisała, że Stasia wyszła za „Oscara Strømberga. Oscar jako bardzo młody człowiek służył w szwedzkiej flocie, a później przyjechał do Danii, gdzie pracował na różnych większych gospodarstwach przy majątku Engestofte koło Maribo. Rodzina mieszkała w wynajmowanym domu należącym do majątku Nørrebro przy Engestofte. Stanisława zmarła niestety zbyt wcześnie po operacji żylaków nóg w wyniku zakrzepu. Po jej śmierci Oscar – wspierany przez dzieci Bronisławę i Edwarda – sam prowadził gospodarstwo domowe. Po tym, jak dzieci się usamodzielniły, Oscar kupił dom w Nakskov, przy Krogsbøllevej 11. Dzieci Stanisławy i Oscara to:
- Bronisława – wyszła za mąż za Svenda. Dzieci: Kirsten, Lizzie i Inge. Kupiła gospodarstwo rolne koło Sakskøbing, gdzie uprawiali buraki, zboże i hodowali świnie oraz krowy mleczne.
- 2Edward – ożenił się z Ruth. Dzieci: John, Jette i Elise. Pracował jako robotnik na majątku Cypressgård koło Sakskøbing. Później kupił własny dom.
- Helga – wyszła za mąż za Karla. Syn: Ib. Była gospodynią domową.
- Olga – wyszła za mąż za Helge, który pracował w stoczni w Nakskov. Nie miała dzieci. Mieszkała we własnym domu, była bardzo zainteresowana przyrodą i aktywna w harcerstwie.
- Adolf – ożenił się z Anne. Nie miał dzieci. Pracował jako urzędnik w firmie samochodowej Volvo w Kopenhadze. Miał również własny dom.
- Henryk – urodzony w roku 1930, zmarły w roku 1933.






Stasia zmarła w roku 1936. Jej ciało spoczęło w duńskiej ziemi. Jak pisze Brit – „na cmentarzu w Engestofte znajduje się nagrobek Stanisławy Strømberg (z domu Magiera). Obok jej jest też grób jej małego syna, Henrika Strømberga, który urodził się 5 sierpnia 1930 roku i zmarł w wieku trzech lat w październiku 1933 roku. Na nagrobku widnieje napis: „Śpij słodko, mały synku”.



Stasia musiała doskonale znać polski kościół Św. Brigidy w Maribo, była to bowiem pierwsza świątynia, w której gromadzili się Polacy pracujący w okolicy – na wyspie Lolland. Świątynie zaczęto budować w roku 1897. Pamiętać należy, że Dania była i jest państwem protestanckim, co bardzo utrudniało Polakom kultywowanie swojej wiary. Babcia Brit, Bronisława, a córka Stanisławy, uczęszczała do polskiej szkoły katolickiej w Maribo. Otwarto ją w roku 1916.

Stasia, według wiedzy zaczerpniętej od mojej kuzynki, pracowała przy pszczołach, co nie wyklucza faktu, że jej pierwszym zajęciem mogła być uprawa buraków cukrowych. W roku 1940 w Sakskøbing na Lollandii postawiono pomnik „Roepiger” (Buraczanki) autorstwa duńskiego rzeźbiarza Gottfreda Eickhoffa upamiętniający polskie emigrantki.

Los pozwolił mi poznać historię życia Stasi i poznać jej potomków. Ja – prawnuczka jej brata, chcę poznać miejsca, w których żyła i pomodlić się w miejscu, w którym spoczywają jej szczątki.
Dziękuję prawnuczce Stasi za ogrom zdjęć i informacji, którymi zechciała się podzielić. Informacje o polskiej emigracji w Danii zaczerpnęłam zaś z książki prof. Edwarda Olszewskiego „Emigracja polska w Danii 1893-1983”, który około 2010 roku złożył mi w niej następującą dedykację: „Pani Marii Baranowskiej z życzeniami owocnych poszukiwań historyczno-rodzinnych.”. Sporo informacji zaczerpnęłam ze strony https://polakkasernen.dk/pl, którą i Państwu polecam.