W niepoświęconej ziemi.

Bez kategorii

Na cmentarzu w Skotnikach można spotkać, wiele zabytkowych nagrobków. Moją uwagę tym razem zwrócił wciśnięty w sam kąt cmentarza pomnik . Podchodzę bliżej, to grób czerwonoarmistki poległej w w czasie II WŚ. Rzuca się w oczy niedawno wykonana renowacja pomnika. Staram się pozyskać informacje na ten temat u miejscowej ludności. To sprawdzona metoda, którą stosuję od lat. Liczę na to, że wskażą mi jakiegoś pasjonata lokalnych historii. Nie mylę się, jest taki. Tadeusz Łopusiński to istna skarbnica wiedzy o okolicznych historycznych miejscach. Jeśli czegoś nie wie, to wie, kto może wiedzieć – takiego człowieka mi potrzeba. To wszystko mogłem znaleźć na stronie internetowej parafii. Ciekawsze jest słuchanie, tego co to spisał. Niektóre informacje są zwyczajnie poufne i nie na każde ucho.

A to co na ten temat spisał Tadeusz:

” W styczniu 1945r. w czasie walk z Niemcami zginęło w naszej okolicy kilkunastu żołnierzy radzieckich, których pochowano w zbiorowej mogile w niepoświęconej części cmentarza (dawniej grzebano tam samobójców). Zostali oni ekshumowani ok. 1962r. Pozostał tylko pomnik żołnierza – kobiety, odrestaurowany w 2008r. przez p. Płatka z Końskich (jego żona pochodzi ze Skotnik). Oto napis na pomniku: „Zdies pochoronien krasnoarmiejec Riczkowa Walentina Pietrowna, 1926 g. rażdzienia. Pogibszaja w borbie s nemecko-faszystowskimi zachwatczikami. Za Sowietskuju Rodinu 23 I 1945. 8m. Krosno.”

W tłumaczeniu: „Tu pochowany jest czerwonoarmista Riczkowa Walentyna Pietrowna 1926r. urodzenia. Zginęła w walce z niemiecko-faszystowskimi zaborcami. Za Radziecką Ojczyznę 23 I 1945, 8m. Krosno.”

Czas szybko leci i zaczęło się robić ciemno. Nie pozostaje mi nic innego jak przeprawić się wpław przez Pilicę . Do moich Mamideł to zaledwie 3 km. Na drogę i odwagę dostaję solidnego kielicha nalewki malinowej a przy okazji pijemy Bruderszaft.

Woda w czasie przeprawy sięga prawie po pas, jest zimna a do tego jeszcze rower na plecach. Na szczęście znam to przejście i szczęśliwie wchodzę na drugi brzeg. Już na Mamidłach biorę gorący prysznic i nacieram nogi spirytusem. Obyło się bez kataru. 🙂

Dodaj komentarz