Zapomniane cmentarze choleryczne.

Gawędy z okolicy.

W czasie moich wypraw rowerowych po okolicy, napotykam kapliczki. Jest ich naprawdę dużo. Od małych nadrzewnych – typowo wotywnych, po solidne duże murowane, betonowe czy z kamienia. Gdy zaczynam pytać o nie, czasami słyszę, to kapliczki upamiętniające cmentarz choleryczny. Wtedy zadaję sobie pytanie skąd ta cholera wzięła się u naszych przodków. Poszperałem po stronach Internetowych i postaram się to w miarę krótko przedstawić.

Do Polski przywlegli ją z Bałkanów rosyjscy żołnierze, których ściągano do tłumienia Powstania Listopadowego. Cholera była bardziej skuteczna niż powstańcy. Umierało na nią dwa razy tyle co w bojach. Co ciekawe na cholerę umarł też w Konstantynopolu Adam Mickiewicz ( 1855r). Jak to była straszna choroba niech świadczy czas od zarażenia. Zgon wynosił on od kilku godzin od zarażenia do kilku dni. Ludzie marli masowo. Grzebano ich w miejscach ustronnych i z dala od siedzib ludzkich. Często to były groby zbiorowe. Wozy używane do transportu zwłok wyposażone były w dzwoneczki lub brzękadła . Nie nadążano grzebać ludzi, dlatego można było usłyszeć dzwonki i w nocy. Musiało to wyglądać koszmarnie, wlokące się, oświecone latarniami i dzwoniące wozy z trupami zawiniętymi w prześcieradła.

Co ciekawe, niewiele cmentarzy cholerycznych można odnaleźć na mapach. Pozostają w pamięci nielicznych. Czasami na mapie, jest to tylko nazwa nawiązująca do tych strasznych dni, np. Las pod umarłymi (koło Ochotnika) . Tutaj jednak nie znalazłem nawet krzyża upamiętniającego tą tragedię. Jednym z opisanych jest Cmentarz w gm. Ręczno przed Bąkową Górą . Znajduje się tam jedyny w okolicy krzyż morowy karawaka ( o jakim wiem) , na kapliczce św. Rozalii.

Ludzie pogrzebani po lasach, w zbiorowych mogiłach, bez trumien i uroczystości pogrzebowych, opuszczeni i zapomniani .

Dodaj komentarz