O zapomnianej potyczce konfederatów barskich pod Starą Wsią nad Luciążą

Odkrywamy przeszłość

„Stawam na placu z Boga ordynansu,
Rangę porzucam dla nieba wakansu,
Dla wolności ginę,
Wiary swej nie minę:
Ten jest mój azard.

Krzyż mi jest tarczą, a zbawienie łupem,
W marszu zostaję, — choć i padnę trupem.
Nie zważam, bo w boju
Dla duszy pokoju
Szukam w ojczyźnie”

Fragment Pieśni konfederatów barskich

nieznanego autora z roku około 1770

Kilka lat temu mój znajomy zadał mi pytanie czy mam wiedzę na temat bitwy, potyczki stoczonej w naszych okolicach w czasie konfederacji barskiej. Moja odpowiedź była negatywna, wszak jestem z pokolenia, które pobierało nauki w okresie funkcjonowania władzy ludowej. Ta zaś, zabiegała by wiedzę o konfederacji wyrugować z naszej zbiorowej pamięci lub przedstawić ją w bardzo negatywnym świetle jako przykład zacofania i wstecznictwa.

Przypomnę, że zbrojny związek szlachty został zawiązany w lutym 1768 r. w Barze na Podolu, a jego nadrzędnym celem było ratowanie Ojczyzny, wiary i wolności, praw oraz swobód obywatelskich. Za niekorzystne zmiany ustrojowe winą obarczano króla Stanisława Augusta Poniatowskiego oraz Rosję, która coraz bardziej uzależniała nas od siebie. W walkach, które objęły Podole, Małopolskę, Wielkopolskę oraz Litwę liczba ochotników liczyła kilkadziesiąt tysięcy. Toczyli oni bitwy i potyczki z wojskami rosyjskimi, była to bowiem pierwsza niewypowiedziana wojna z naszym wschodnim sąsiadem. Walki konfederatów zakończyły się w 1772 roku i niewątpliwie przyspieszyły I rozbiór Polski, choć ten był w ówczesnej sytuacji politycznej nieuchronny.

Zaczęłam szperać i szukać o nieznanej mi zupełnie potyczce. Początkowo bitwę wiązałam z postacią Szymona Zaremby – postaci mocno związanej z Ziemią Piotrkowską, Rozprzą i jej okolicami. Jak się okazało był to trop fałszywy. Wreszcie dotarłam do postaci, która w potyczce brała udział oraz obejmowała w niej dowództwo. Był to Józef Bierzyński – właściciel jednej tylko wioski, człowiek energiczny, którego ojciec przywędrował w sieradzkie z Kijowszczyzny. Miał on ambicje by stanąć na czele konfederacji w ziemi sieradzkiej i rywalizował o to z Józefem Zarembą, który wywodził się z miejscowego rodu szlacheckiego, będąc m.in. właścicielem Rozprzy i Kisiel.

W lipcu1768 r. Bierzyński zwoływał szlachtę sieradzką – była to przede wszystkim młodzież szlachecka, wywodząca się z ubogiej szlachty. Wśród zaufanych oficerów Bierzyńskiego był Antoni Madaliński, postać znana z późniejszego powstania kościuszkowskiego. Obydwaj wraz z innymi konfederatami wyprawili się na Wolbórz, idąc w jego kierunku lasami wzdłuż Pilicy. Była to jednak wyprawa nieudana, bowiem biskup Ostrowski, ostrzeżony o zagrożeniu, miasteczko zdążył opuścić. Konfederaci mieli podążać na Końskie, tamtejsze huty produkowały m.in. bomby na potrzeby armii carskiej. Operujących w naszych okolicach konfederatów dopadł z wojskami rosyjskimi Iwan Drewicz, miało to miejsce nad rzeką Luciążą w okolicach Starej Wsi. Tutaj bowiem nad naszą Luciąża, pod Starą Wsią, doszło do potyczki. Wspominał o niej znakomity historyk przedwojenny Władysław Konopczyński. Drewicz nie czekał na wszystkie swoje siły i uderzył z marszu na oddział Bierzyńskiego. „Wyparł konfederatów nad rzeczkę, na bagna i tam nękał nieustannie ogniem i atakami jazdy”. Bierzyński miał „stracić głowę, kazał ciskać bębny, które przy nim wożono” i „zniszczywszy za sobą most uszedł w błota”. Rosjanie ścigali go do Przedborza i dalej za Pilicę „aż rozbili partię na mniejsze gromadki”.

Warto dodać, że Iwan Drewicz, był oficerem pruskim, który po dezercji z armii pruskiej uciekł do armii rosyjskiej. Jego pochodzenie nie jest do końca pewne, był prawdopodobnie Niemcem noszącym początkowo imię i nazwisko Johann Drewitz. Zasłynął z okrucieństwa i tłumienia konfederacji barskiej. Józef Bierzyński dowódca konfederatów, niestety przeszedł na stronę przeciwników konfederacji. Warto dodać, że Józef, syn Felicjana i Kunegundy ze Święcickich, był urodzony we dworze mierzyńskim i w tutejszej parafii ochrzczony w roku 1741.

Dodaj komentarz